Kolejny koniec roku to następny krok ku starości/ dojrzałości/ dorosłości w zależności od wieku. Niewątpliwie też czas podsumowań. Jedno i drugie zmusza do refleksji. Jeśli jednak ktoś założy sobie – jak ja – że nie zamierza dłużej komplikować sobie życia, to i do tak istotnej kwestii jak muzyczne podsumowanie roku podejdzie na luzie i będzie się nim bawił. Bez spinania się i z uśmiechem Kota Jinksa na twarzy – zestaw kilkunastu płyt (nie ma ściśle określonej liczby – ile wyjdzie, tyle będzie;), które były dla mnie tak dobre, że pamiętam o nich 28 grudnia (ryzykowne kryterium – bo pamięć człowiecza zawodna, ale cóż: jak na luzie i bez spinania się, to na tym poprzestanę;) znajdą Państwo poniżej. W komentarzach można wskazywać kontrpropozycje i przypominać mi, o czym zapomniałem:)
Morbid Angel „Illud Divinum Insanus”
Decapitated “Carnival Is Forever”
Turbowolf “Turbowolf”
Rose for the Crows. from STEPHEN AGNEW on Vimeo.
Azarath “Blasphemers’ Maledictions”
Animals As Leaders “Weightless”
Mastodon “The Hunter”
Mastodon: Curl of the Burl from robert schober on Vimeo.
Leash Eye “V.I.D.I.”
Anthrax “Worship Music”
The Stubs “The Stubs”
Radiohead “The King Of Limbs”
Radiohead: Lotus Flower from nn on Vimeo.
Iperyt “No State of Grace”
The Transgress “Oneirism op. 1”
Baaba Kulka “Baaba Kulka”
Mastiphal “Parvzya”
